mbi20160719_9993-1024x683

Wywiad z trenerem Dariuszem Banasikiem, który od 2 stycznia 2017 roku rozpocznie pracę w Zagłębiu Sosnowiec.

 

Co zdecydowało o tym, że przyjął pan ofertę z Sosnowca?
Moja decyzja nie była łatwa, ale przemyślana. Co zdecydowało? Na pewno to, że pracowałem wiele lat w Legii, która od dawna ma dobre relacje z Zagłębiem. Wiele osób chciało, żebym tam poszedł. Powiem szczerze, że kiedyś starałem się o pracę w Sosnowcu. Była to moja decyzja. Można powiedzieć, że podobnie było z Jackiem Magierą, który dostał propozycję z Legii i zdecydował się opuścić Zagłębie. Nie mówię, że zdecydowały względy drużyny, ponieważ nie mogę na nią powiedzieć złego słowa, ani na nic co mnie spotkało w Siedlcach. Był taki zapis w kontrakcie, że inny klub – czy też ja – mógł mnie wykupić. Skorzystałem z tej klauzuli, ale nie palę za sobą mostów. Może jeszcze kiedyś w Siedlcach będę pracował…

 

Początek w Pogoni był trudny, ale później było zdecydowanie lepiej i siedlczanie zasłużyli na miano jednej z rewelacji rozgrywek.
Początek musiał być trudny. Nowy trener, nowi zawodnicy, nowy zespół. Źle weszliśmy w sezon, ale później było bardzo dobrze. Słabszy początek staje się charakterystyczny w mojej pracy jako trenera. Świetnie się odnalazłem w Siedlcach. Świetna drużyna, ale także kibice, zarząd, pracownicy klubu – na nikogo nie mogę powiedzieć złego słowa. Aż żal odchodzić…

 

Jak układała się współpraca z zarządem?
Bardzo dobrze. Wszystko było tak jak powinno być.

 

Czas na Zagłębie Sosnowiec i… ogromna presja związana z walką o awans do ekstraklasy?
Po to taki zawód wybrałem, żeby radzić sobie z presją. Nie zakładam, że będzie źle. Według mnie Zagłębie będzie jednym z faworytów do awansu.

 

Jak pan widzi przyszłość Pogoni bez Dariusza Banasika?
Myślę, że tę drużynę stać na wiele. Nie wiadomo jaki trener przyjdzie i jaki będzie miał wpływ na zespół. 29 punktów daje sporo spokoju. Zespół jest „prawie” pewny utrzymania. Musiałaby się zdarzyć megakatastrofa, żeby Pogoń przegrała dziesięć meczów z rzędu. Nie zostawiam po sobie zgliszcza, a wręcz przeciwnie – coś zbudowałem. Zespół zdążył się stworzyć. Wystarczy wymienić parę elementów i siedlecka drużyna będzie objawieniem nie tylko jesieni, ale całego roku.

 

Czyli z tej cytryny da się jeszcze coś wycisnąć?
Mówią, że nie, ale zawsze się da. Nowy trener, nowa wizja – więc spokojnie można jeszcze coś wycisnąć.